Każdy kierowca w okresie zimy, kiedy to temperatury sięgają poniżej zera, a śnieg zalega na drogach, musi się liczyć z ryzykiem, jakie niosą z sobą rozładowane akumulatory samochodowe, bez których nie odpalimy auta.
Jest to bardzo realne zagrożenie, gdyż zimą napięcie bardzo spada i akumulator nie ma swej maksymalnej pojemności. Dlatego też bardzo istotne jest dokonanie pewnej niezbędnej inwestycji, jaką są kable rozruchowe. Dzięki nim podładujemy nasze napięcie akumulatorowe do stopnia przynajmniej pozwalającego uruchomić samochód. Jak ten już potem pochodzi, to do pewnego stopnia sam się podładuje. Niemniej jednak bardzo ważną kwestią jest to ile jeździmy. Im więcej w ciągu dnia przejedziemy kilometrów, tym większa szansa, że akumulator samochodowy nie padnie przez noc, bo będzie doładowany. Niemniej jednak każdy kolejny dzień bezruchu zwiększa ryzyko, że ta noc będzie jego ostatnią. Aż w końcu wyjdziemy z domu po trzech dniach i nie uruchomimy auta, które będzie kaput. Baterie najlepiej brać na przestój do domu, tak by nie były narażone na zimno.